Wielka Rewolucja Kulturalna

Spora część twórców kultury (zarówno artystów, jak i organizatorów) żyje w warunkach prekariatu, bez ubezpieczenia społecznego czy jakiejkolwiek perspektywy na emeryturę. Nie oznacza to koniecznie egzystencji w nędzy, wiąże się jednak z brakiem stabilności życiowej i niepewnością, co stanie się za rok lub dwa. Sytuacja ta dotyczy szczególnie tych dziedzin, w których twórcy kultury nie są zatrudniani na etaty (sztuki wizualne, literatura), a w zasadzie jedynym źródłem istotnych dochodów (czyli takich, które pozwalają na samodzielne wykupienie ubezpieczenia medycznego lub odkładanie pieniędzy w funduszu emerytalnym) jest dla nich sprzedaż owoców swojej pracy na wolnym rynku; ci twórcy, którzy nie mogą lub nie chcą tego robić, skazani są na życie w stanie ciągłego ryzyka. (…) Jedynym sensownym rozwiązaniem jest wprowadzenie bezwarunkowego, gwarantowanego wynagrodzenia dla wszystkich producentów kultury, co byłoby rozpoznaniem ich roli w tworzeniu zasobów, a nie socjalną jałmużną. W dłuższej perspektywie czasu powinno to prowadzić do uregulowania kwestii prawnej gwarancji powszechnego wynagrodzenia dla wszystkich członków społeczeństwa, opartego na redystrybucji dochodów z góry na dół drabiny dochodów.

http://www.rewolucjakulturalna.pl/

ROFLMAO.

O akcencie

W autobusie na lotnisku w Barcelonie staliśmy obok dwóch hiszpańskich biznesmenów, którym towarzyszyła mniej więcej trzydziestoletnia Polka; z wyraźnie słyszalnego kontekstu wynikało, że panowie są przedstawicielami spółki-matki, a do Warszawy lecą wizytować spółkę-córkę. Polka, ubrana w klasyczny kostiumik biznesowy (przez pewną warstwę społeczną uznawany za strój niezwykle elegancki), moderowała niezbyt żwawą rozmowę – angielszczyzną tyleż płynną, co niewyszukaną i zdradzającą wpływy lektorów z Rawy Mazowieckiej albo Koszalina – wtrącając od czasu do czasu liczby czy informacje na temat struktury sprzedaży. Po kilku minutach w trzydziestostopniowym upale owa niezbyt żwawa konwersacja zamarła zupełnie – i wówczas nasza rodaczka powiedziała jedno z tych zdań, które sprawiają, że czas wydaje się nagle zastygać, nieznośne echo w czaszce dudni bowiem bez końca. Kwestia brzmiała (!) jak następuje:

AJ HOŁP JU DONT HEW ANY DIFIKALTIS WIF ANDERSTENDING MAJ EKSĘT, KOZ SAM OF AUR KASTOMERS KOMPLEJNC IDZ MOR BRITISZ DAN POLISZ.

_____

Jutro Dzisiaj (20.10) o godzinie 21:30 w (internetowym) Radiu SAR rozpocznie się dyskusja na temat tzw. piractwa internetowego i wszystkich zagadnień z nim związanych (tj. praw autorskich, perspektyw wynikających z rozwoju technologicznego etc.), w której będę brał udział – zapraszam.

Notatki z urlopu

1. Owszem: jako inzynier potrafie wytlumaczyc – ba: nawet rozumiem – czym jest sila nosna, umialbym takze bez wiekszego wysilku rozrysowac sily dzialajace na skrzydlo i objasnic, gdzie jest strefa nad-, a gdzie podcisnienia; nie zmienia to faktu, ze wobec startujacego samolotu czuje sie jednak nieco bezradny. Umiec wytlumaczyc bowiem, a wierzyc – to dwie rozne rzeczy; trzydziesci szesc ton unoszacych sie w powietrzu jest zas dla wiary w fizyke powaznym sprawdzianem.
2. Zapytany umialbym takze przez co najmniej kwadrans barwnie opowiadac o postepach globalizacji – a jednak zasypiajac we wtorek w Barcelonie odczulem przelotny, zabobonny lek na mysl, ze w niedziele budzilem sie w Suwalkach. Dwa i pol tysiaca kilometrow to jednak zbyt wiele jak na potomka wielkopolskich chlopow i cor ziemi kaszubskiej. Sam siebie podejrzewam, ze podswiadomie i w glebi duszy kilometry przeliczam na wiorsty.
3. Chudziutki Polaczyszka, ktory pomaga nam znalezc przesiadkowa stacje metra, ma trzydziesci trzy lata, z czego szesc spedzil na emigracji, a rok – w Barcelonie. Oprocz trzydziestu trzech lat ma takze zaawansowana prochnice, oddech swiadczacy o regularnym nasaczaniu i ugruntowane poglady na temat katalonskich perspektyw: “Tu jest do dupy” – mowi – “Kryzys i ciezko o prace, a przede wszystkim za duzo Czarnuchow po dwa euro za godzine”. Macham mu na pozegnanie dlugo i serdecznie: jest mi chyba glupio, ze przez caly czas dyskretnie sprawdzalem, czy portfel mam na swoim miejscu.
4. Po powrocie z Suwalk, a przed wylotem dowiedzialem sie, ze tegorocznym laureatem Nagrody Fundacji im. Koscielskich zostal Tadeusz Dabrowski (za nowa ksiazke, zatytulowana “Czarny kwadrat”). Bardzo mnie ta wiadomosc ucieszyla: nie tylko ze wzgledow towarzyskich, ale i z uwagi na olbrzymi szacunek, jaki mam dla poezji Tadeusza i konsekwencji, z jaka podaza obrana droga. Mam nadzieje – i glebokie przekonanie – ze podobnie radosnych okazji bedzie jeszcze wiele.

1. Owszem: jako inzynier potrafie wytlumaczyc – ba: nawet rozumiem – czym jest sila nosna, umialbym takze bez wiekszego wysilku rozrysowac wszystkie sily dzialajace na skrzydlo i objasnic, gdzie jest strefa nad-, a gdzie podcisnienia; nie zmienia to faktu, ze wobec startujacego samolotu czuje sie jednak nieco bezradny. Umiec wytlumaczyc bowiem, a wierzyc – to dwie rozne rzeczy; trzydziesci szesc ton unoszacych sie w powietrzu jest zas dla wiary w fizyke powaznym sprawdzianem.

2. Zapytany umialbym takze przez co najmniej kwadrans barwnie opowiadac o postepach globalizacji – a jednak zasypiajac we wtorek w Barcelonie odczulem przelotny, zabobonny lek na mysl, ze w niedziele budzilem sie w Suwalkach. Dwa i pol tysiaca kilometrow to jednak zbyt wiele dla potomka wielkopolskich chlopow i cor ziemi kaszubskiej. Sam siebie podejrzewam, ze podswiadomie i w glebi duszy kilometry przeliczam na wiorsty.

3. Chudziutki Polaczyszka, ktory pomaga nam znalezc przesiadkowa stacje metra, ma trzydziesci trzy lata, z czego szesc spedzil na emigracji, a rok – w Barcelonie. Oprocz trzydziestu trzech lat ma takze zaawansowana prochnice, oddech swiadczacy o regularnym nasaczaniu i ugruntowane poglady na temat katalonskich perspektyw: “Tu jest do dupy” – mowi – “Kryzys i ciezko o prace, a przede wszystkim za duzo Czarnuchow po dwa euro za godzine”. Macham mu na pozegnanie dlugo i serdecznie: jest mi chyba glupio, ze przez caly czas dyskretnie sprawdzalem, czy portfel mam na swoim miejscu.

4. Po powrocie z Suwalk, a przed wylotem, dowiedzialem sie, ze tegorocznym laureatem Nagrody Fundacji im. Koscielskich zostal Tadeusz Dabrowski (za nowa ksiazke, zatytulowana “Czarny kwadrat”). Bardzo mnie ta wiadomosc ucieszyla: nie tylko ze wzgledow towarzyskich, ale i z uwagi na olbrzymi szacunek, jaki mam dla poezji Tadeusza i konsekwencji, z jaka podaza obrana droga. Mam nadzieje – i glebokie przekonanie – ze podobnie radosnych okazji bedzie jeszcze wiele.


Wrzesień 2010
P W Ś C P S N
« mar «-»  
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

flickr

last.fm

Jeremy Taylor – Freddie Freeloader 4 godziny temu

Jeremy Taylor – So What 4 godziny temu

Socalled – Let Get Wet Remix 4 godziny temu

Socalled – Bikel Family Nign 4 godziny temu

Socalled – Baleboste 4 godziny temu

Socalled – Heart Attack Feeling 4 godziny temu

Socalled – slaughter interlude 4 godziny temu

Socalled – Rece Cica 5 godzin temu

Inne miejsca

Towary Zastępcze
Zespół pieśni, tańca i różańca.
http://towary.art.pl/

Bezpośrednia transmisja z końca świata
...spotkajmy się ponownie po krótkiej przerwie reklamowej.
http://czerski.soup.io/

Słowo w Uchu
Archiwum Gdyńskiego Festiwalu Literackiego, zawierające m.in. relacje video z 11 spotkań.
http://slowowuchu.pl/

Blog
Archiwum bloga prowadzonego w latach 2003-2009.
http://czerski.art.pl/archiwum/

Nasiono
Nowe idzie znad morza.
http://nasiono.net/

Teksty w serwisie: Creative Commons License
(= dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 2.5 Polska)

Wykorzystywane oprogramowanie:
WordPress (+ AJAX Calendar, All in One SEO Pack, Events Manager, Google Analytics for WordPress, Google XML Sitemaps, Polska data, Typografika)
jQuery, DD_roundies, facebox