O akcencie
— 20 października 2009 | LINK
W autobusie na lotnisku w Barcelonie staliśmy obok dwóch hiszpańskich biznesmenów, którym towarzyszyła mniej więcej trzydziestoletnia Polka; z wyraźnie słyszalnego kontekstu wynikało, że panowie są przedstawicielami spółki-matki, a do Warszawy lecą wizytować spółkę-córkę. Polka, ubrana w klasyczny kostiumik biznesowy (przez pewną warstwę społeczną uznawany za strój niezwykle elegancki), moderowała niezbyt żwawą rozmowę – angielszczyzną tyleż płynną, co niewyszukaną i zdradzającą wpływy lektorów z Rawy Mazowieckiej albo Koszalina – wtrącając od czasu do czasu liczby czy informacje na temat struktury sprzedaży. Po kilku minutach w trzydziestostopniowym upale owa niezbyt żwawa konwersacja zamarła zupełnie – i wówczas nasza rodaczka powiedziała jedno z tych zdań, które sprawiają, że czas wydaje się nagle zastygać, nieznośne echo w czaszce dudni bowiem bez końca. Kwestia brzmiała (!) jak następuje:
AJ HOŁP JU DONT HEW ANY DIFIKALTIS WIF ANDERSTENDING MAJ EKSĘT, KOZ SAM OF AUR KASTOMERS KOMPLEJNC IDZ MOR BRITISZ DAN POLISZ.
_____
Jutro Dzisiaj (20.10) o godzinie 21:30 w (internetowym) Radiu SAR rozpocznie się dyskusja na temat tzw. piractwa internetowego i wszystkich zagadnień z nim związanych (tj. praw autorskich, perspektyw wynikających z rozwoju technologicznego etc.), w której będę brał udział – zapraszam.




