Kiwi c.d., czyli epic faux pas
— 13 grudnia 2009 | LINK
Sen-mara, ale jego trafna interpretacja nie wymaga uciekania się do subtelnych zabiegów psychoanalitycznych, a jedynie uzupełnienia anegdotą: pierwszy koncert trasy zagraliśmy w sopockiej Spółdzielni Literackiej; po wszystkim, kiedy stałem z Kubą-perkusistą przy barze podeszła do nas dziewczyna, która powiedziała, że jest tu przypadkiem, bo pochodzi z Warszawy, że koncert jej się podobał i że chciałaby, żebyśmy podpisali się na płycie. Z zastrzeżeniem, że nie chodzi o same tylko autografy, ale pewną wartość dodatkową. Kuba, jako uzdolniony plastycznie, wykonał więc ozdobny zawijas – ja po krótkim zastanowieniu umieściłem dedykację: „na wieczną pamiątkę – Piotr Czerski”. Ponieważ dowcip był nieoczywisty, przeprowadziłem błyskawiczną egzegezę: „Jak w pamiętniczkach” – powiedziałem – „w pierwszych klasach podstawówki był taki zwyczaj wymieniania się pamiętnikami, w których wklejało się różne kolorowe obrazki, opatrzone napisami na wieczną pamiątkę albo na dowód wielkiej przyjaźni – Kamil„.
„A potem” – dodałem po sekundzie, uzupełniając skojarzenie o refleksję z niedalekiej przeszłości – „mija dwadzieścia lat, spotyka się takiego Kamila na naszej-klasie albo na ulicy – i człowiek orientuje się natychmiast, że nie ma o czym choćby dwóch zdań zamienić”.
I wtedy ta dziewczyna powiedziała: „W porządku, zrozumiałam aluzję” – i poszła.
Dwadzieścia osiem lat ćwiczeń językowych, niewiele mniej – wytrwałych starań o językową precyzję; wszystko to zwieńczone tak spektakularną klęską: ledwie uchyliłem się nieco, bo przecież nie otworzyłem, a już ktoś poczuł się śmiertelnie obrażony i nieadresowaną przesyłkę odebrał jako policzek wymierzony we własną twarz. Gdybym wierzył w interpretacyjną równoprawność nadawcy i odbiorcy – mógłbym wzruszyć tylko ramionami, jeśli jednak wierzę w odpowiedzialność nadawcy – do długiej listy komunikacyjnych porażek mogę jedynie dopisać kolejną. Nadawca, głosi teoria, posiada informację oraz chęć i potrzebę jej przekazania. Co do posiadania informacji – rzecz jest dyskusyjna; chęci i potrzeby coraz we mnie mniej.





