LAPUTITA

Kilka miesięcy temu trafiłem przypadkiem na internetową „elbląską encyklopedię muzyczną” – i z ciekawości (ściślej: w nadziei na dostarczenie pożywki Temu Szydercy WewnątrzTM) przejrzałem kilka haseł, wybieranych wg kluczy „nasz własny Tercet Egzotyczny”, „nastoletni czciciele Szatana”, „Kurt Cobain wiecznie żywy” itp. Rozrywka była prosta i miałka, swój potencjał wyczerpała bardzo szybko – i byłbym zrezygnował z dalszej eksploracji, gdyby nie wpadła mi w oczy intrygująca nazwa „Laputita„. Hasło było wówczas mniej obszerne niż obecnie, ale gdzieś między wierszami i w (usuniętych teraz) komentarzach wyczuwalne były emocje na tyle interesujące, że ściągnąłem udostępniony w mp3 materiał – i już po pierwszym numerze wiedziałem, że trafiłem na coś ciekawego. Nieskomplikowane, ale zagrane z wykopem i bardzo melodyjne kompozycje; brzmienie zdradzające niedostatki sprzętowe, ale dzięki temu znacznie prawdziwsze od modnych pseudo-garażowych miksów w pocie czoła i grzywki wypracowywanych w sterylnych studiach; teksty miejscami chropawe, ale zdecydowanie unikające banału; przede wszystkim zaś – ten trudny do określenia, a niezbędny element, który pozwala natychmiast odróżnić rzeczy istotne od szumu tła. To nie był materiał klasy okręgowej – tylko płyta, która powinna otwierać drzwi do rozgrywek ogólnopolskich. To był zespół, którego nazwę powinienem skądś znać – a nie znałem.

To wydało mi się szczególnie ciekawe w tej historii wyłaniającej się powoli z drobnych fragmentów – niespodziewane rozmycie: żadnego zakończenia i żadnego dalszego ciągu. Był jeden zespół, a później kolejny; były narkotyki i poplątane życiorysy; była śmierć i miłość, i szaleństwo; byli ludzie – setki – dla których ta muzyka była ważna; było wszystko, co jest fundamentem każdej rokendrolowej legendy – ale przepadło gdzieś, zgubiło się na jakimś poboczu obok ostrego zakrętu historii. Piętnaście lat później jedynym śladem, jaki pozostał, było kilka zdań w internetowym serwisie i kilkanaście mocno skompresowanych plików mp3.

Słuchałem tej płyty przez kilka dni, wrzuciłem ją na last.fm – i kiedy odezwał się do mnie mailowo Piotr Biszko zaproponowałem mu od razu rozmowę rejestrowaną przez kamerę. Do spotkania doszło ostatecznie dopiero w lipcu – nagrany niemal „z biodra” materiał trwał kilkadziesiąt minut i stał się podstawą krótkiego dokumentu. Zapraszam – i polecam muzykę: linki poniżej.

Bezpośredni link do filmu: http://vimeo.com/8298749

Youtube: tutaj

Płyta demo Laputity w archiwum .zip: tutaj

Jedyny album Wiaterwii: tutaj



flickr

last.fm

No recently listened tracks.

Inne miejsca

Towary Zastępcze
Zespół pieśni, tańca i różańca.
http://towary.art.pl/

Bezpośrednia transmisja z końca świata
...spotkajmy się ponownie po krótkiej przerwie reklamowej.
http://czerski.soup.io/

Słowo w Uchu
Archiwum Gdyńskiego Festiwalu Literackiego, zawierające m.in. relacje video z 11 spotkań.
http://slowowuchu.pl/

Blog
Archiwum bloga prowadzonego w latach 2003-2009.
http://czerski.art.pl/archiwum/

Nasiono
Nowe idzie znad morza.
http://nasiono.net/

Teksty w serwisie: Creative Commons License
(= dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 2.5 Polska)

Wykorzystywane oprogramowanie:
WordPress (+ AJAX Calendar, All in One SEO Pack, Events Manager, Google Analytics for WordPress, Google XML Sitemaps, Polska data, Typografika)
jQuery, DD_roundies, facebox