dziś rano, około dziesiątej trzydzieści, wysiadłem z pociągu tlk w gdyni, po jedenastu godzinach podróży (miejsc leżących nie było, obłożenie przedziałów z miejscami siedzącymi - pełne) z krakowa, do którego pojechałem w poniedziałek pociągiem ex, a numer miejsca był trzydziesty i trzeci. to oczywiście musiało mieć swoje konsekwencje - i miało, od samego początku; w każdym razie z tej jednej wyprawy tam i z powrotem można bez większego trudu skroić scenariusze dla przynajmniej trzech filmów. w trzech różnych konwencjach. ze wskazaniem na tragifarsę.

ponieważ jednak nie czas i nie miejsce - ograniczę się do opowiedzenia igora anegdoty teatralnej o wymiarze ogólnożyciowym; której puenta, podejrzewam, przyda się tu niejednokrotnie:

teatr im. jaracza w mieście wojewódzkim średniej wielkości; poranek teatralny dla dziatwy szkolnej. poranek, dodajmy, niebanalny; żadne tam lektury szkolne w adaptacji, nic z tych rzeczy, przeciwnie - edukacja, rola kulturotwórcza, przekazywanie pewnych wzorców. mówiąc krótko: przedstawienie awangardowe, nastawione na interakcję z widzem. cechą szczególną jest przy tym choreografia - aktorzy poruszają się bowiem po scenie pełzając, czołgając się i wijąc.

jesteśmy więc na poranku teatralnym, dziatwa szkolna zapełnia widownię ściśle, przy czym w pierwszym rzędzie siedzi czterech ziomów z gimnazjum z przepisowymi szerokimi spodniami i blazą na ryju. przedstawienie się zaczyna, aktor wypełza zza kulis, wije się pośród scenografii, doczołgując ostatecznie przed pierwszy rząd; tam zamiera na moment, wpatrując się prowokującym do interakcji wzrokiem w jednego z owych ziomów. który - mogąc zareagować w dowolny z tysiąca sposobów przerabianych w szkołach aktorskich; mogąc rzucić absolutnie dowolnym z zestawu miażdżących tekstów - spogląda po prostu na aktora i pyta go bez cienia agresji, za to ze szczerą, głęboką troską w głosie:

- ...dobrze się czujesz?

[kurtyna - zapada z historycznej konieczności, bo oczywiście kontynuowanie jakiegokolwiek teatru po tak precyzyjnym ciosie jest wykluczone]


BONUS

prosty przykład wykorzystania przedstawiony został na poniższym filmie, zatytułowanym boli mnie głowa:


09 sierpnia 2006, 23:38:10 :: komentarze (45)
1.
zmianie uległy adresy kanałów rss - nowe są już w linkach u góry i w znacznikach w kodzie strony. dotychczas kanały miały formę statyczną: po dodaniu nowych treści tworzony był plik .xml - okazało się jednak, że niektóre czytniki z nieznanych powodów (cache?) nie zauważają zmian i całość traci sens. obecnie zawartość kanału jest każdorazowo generowana i zawsze aktualna.

w najbliższym czasie może się zdarzyć przerwa w funkcjonowaniu tej strony (i paru innych) w związku z przenosinami na nowy serwer. uprasza się o niepopadanie w panikę.

2.
poszukuję pilnie danych (adres email, numer telefonu - bezpośrednie bądź służbowe) umożliwiających nawiązanie kontaktu z następującymi osobami:

  • p. andrzej bonarski,

  • p. prof. andrzej krzystof kunert,

  • p. grzegorz lasota,

  • p. dr piotr łuszczykiewicz (ifp uam),

  • p. bartosz marzec (publicysta rzeczpospolitej),

  • p. prof. dr hab. ewa paczoska,

  • p. dr jacek zygmunt sawicki,

  • p. jerzy zalewski.


jeżeli ktoś posiada odpowiednie namiary - będę wdzięczny za ich przekazanie (na adres email podany w linku na górze strony).

równie zobowiązany będę za wskazanie możliwości taniego noclegu w warszawie (np. akademiki w okolicach centrum).

3.
skoro już. proszę sobie wyobrazić taką oto sytuację: winiarnia łamana na herbaciarnię, ulica świętojańska. wnętrze w drewnie, kutym żelazie i obrazach; stoły drewniane, takież krzesła lub fotele z obiciami. przy jednym stoliku siedzi jakaś para i spogląda sobie w oczy, szepcząc najświętsze słowa i najczystsze etc., przy drugim stoliku trwa dyskusja w języku europish na tematy ogólne, toczona przez pisarza niemieckiego kolję m. z miejscowym piotrem c. kamera, akcja. do stolika trzeciego podchodzi doskakuje facet w okularach i z wyraźnym znawstwem wybiera wino. znawstwo jest wyraźne. nie może nie być wyraźne, jeżeli jest emitowane w przestrzeń z intensywnością przekraczającą kilkukrotnie potrzeby sytuacji. po dokonaniu wyboru i skosztowaniu trunku (warto podkreślić, że równoczesne palenie papierosa najwyraźniej zwiększa możliwości recepcyjne kubków smakowych) facet w okularach wyciąga telefon komórkowy - i dalejże napierdalać pełnym głosem cześć, cześć, z gdyni dzwonię, wyobraź sobie, na świętojańskiej jestem. i tak dalej. puenty nie będzie, bo i tak wiadomo skąd ów facet przyjechał. i tak kurwa przez całe lato.
06 sierpnia 2006, 15:20:16 :: komentarze (33)
(czasem naprawdę uważam, że naszym chłopakom i dziewczynom przydałoby się trochę luzu. a szczególnie tak uważam od kiedy z olbrzymim opóźnieniem - oto cena jaką się płaci za brak mtv, a właściwie telewizji w ogóle - zapoznałem się z teledyskiem takiego pana z częściowym porażeniem twarzy. pan nazywa się 50 cent, jest czarny, pochodzi z nowego jorku, a twarz ma skrzywioną bo mu inny czarny pan wpakował kiedyś kulę w szczękę. bycie murzynem z nowego jorku to nie jest najwidoczniej lekki kawałek chleba. wręcz przeciwnie, sądząc po teledysku - bycie murzynem z nowego jorku to kawałek chleba ciężki od kawioru; występująca w klipie grupa murzynów z nowego jorku i okolic wyposażona jest bowiem w rozmaite spinnery - spinner to taka brocha co się kręci, a kosztuje od miliona dolarów wzwyż - a także łańcuchy, kolczyki z brylantami, wysadzane drogimi kamieniami pierścienie oraz złote grille. grill to złote na zębach, które fajnie połyskuje jak się uśmiechnąć.

nie zamierzam ukrywać, że ta estetyka do mnie przemawia, a mowa jej słodka jak imię szatana. albo - powiedzmy - oczy adriany sage, skądinąd występującej w nieocenzurowanej wersji teledysku. proszę sobie na ten przykład wyobrazić efekty podlansowania pewnych wzorców w smutnym jak wiadomo-co środowisku literackim: rozdanie nagród nike, wywoływany jest młody pisarz, autor książki o przemocy w rodzinie - tenże, miast pocić się w tradycyjnym garniturze, wskakuje dziarsko na scenę w kraciastej marynarce, przesłoniętej częściowo etolą z szynszyli. podchodzi do mikrofonu, błyska złotym grillem i w oko kamery celuje pięścią, na której jaśnieje wielki pierścień z napisem SILESIA; po czym odbiera od redaktora m. nagrodę w formie wielkiego spinnera NIKE na grubym łańcuchu. przy czym redaktor zadaje szyku butami z krokodylej skóry farbowanej na lila róż. albo mc doris promuje nową książkę w ważącej na oko pięć kilo kolii, wyciuchana w stylowy dres z wysoce połyskliwej tkaniny, a kolczyki zwisają jej do kolan. naprawdę mocna rzecz byłaby to; ja w każdym razie w miarę możliwości zamierzam podążać w kierunku stylu pimp. bo taką transgresję kulturową to ja rozumiem, bo to jest kulturowa transgresja na miarę naszych oczekiwań - a nie tak jak teraz, że facet z piórkiem w dupie to od razu och, ach, przekraczanie tożsamości i gender studies. queer do lamusa. pimp, pimp - hooray!)
02 sierpnia 2006, 23:13:50 :: komentarze (32)
up