szukała, to i znalazła - mówi kolega mętniak, napotkany przypadkiem w miejscowej knajpie - były w wewnętrznej kieszeni. powiedziała, że jestem perfidnym kłamcą, który opowiadał, że rzucił, a tak naprawdę przez cały czas popalał. nie straciłem zimnej krwi: powiedziałem, że jest gówniarą, stosującą ubeckie metody i że to całe wystąpienie jest niczym innym, jak tylko próbą wysmarowania gównem mojej heroicznej walki z nałogiem. i że wiem, czyje to papierosy, ale ujawnię to dopiero we właściwym czasie. i wyszedłem.

co powiedziawszy kolega mętniak zaciągnął się głęboko i zajął formowaniem nad podziw okrągłych kółek, rozwiewających się tuż pod sufitem.
02 czerwca 2008, 01:16:46
up