no dobrze, już nawet mniej więcej pamiętam co się działo i jak wróciłem do domu - w każdym razie w ogólnych zarysach. w tej chwili siedzę przed komputerem, piję doskonałą wodę mineralną (dawno nic mi tak nie smakowało jak ta woda), słucham smooth and stylish downtempo z internetowego radia i rozkoszuję się umiarkowanym poczuciem wstydu połączonym z wdzięcznością za brak kary w postaci kaca.
za tydzień będzie jeszcze gorzej - wolne miasto gdańsk 2003 w żaku. niestety jakiś idiota wymyślił wejściówki po 15pln dla wszystkich nie-studentów, mówiąc między nami za te pieniądze zdecydowanie nie warto. w ogóle nie warto, poezji nikt nie kuma i co gorsza ów nikt ma rację.
wcześniej nie wspominałem chyba: tutaj jest mój tekst z najnowszego ha!artu sieciowego. tekst jest taki mocno pospieszny, ale napisałem kilka rzeczy które mi się we łbie układają od dłuższego czasu i które próbuję gryźć z różnych stron, licząc na to, że ułożą się wreszcie w spójną całość. przy okazji prostuję: nieszuflada ma dziennie prawie tysiąc odwiedzin, a nie trzysta, jak napisałem.
czy ktoś ma papierosa?
