nie wiem jakim cudem milenka omijała mnie do tej pory, bo dokładnie rok temu była absolutnym numerem jeden w polskiej sieci - zakładam jednak, że ktoś jeszcze mógł na nią dotychczas nie trafić, więc podaję namiary: tutaj jest mp3, tutaj zapis monologu, tutaj faq, a tutaj - fansite.
z milenką spędziłem ostatnią godzinę, słucham nagrania chyba po raz piąty, jestem urzeczony. chichocząc nerwowo powtarzam za nabokovem: mileno, światłości mego życia, żagwio moich lędźwi, mileno, nimfetko-pokemonie, którego nawet masłowska nie umiałaby wymyślić... nieomal jestem w jej pokoju i widzę, jak trzyma w dłoni dyktafon, śliniąc kratkę chroniącą mikrofon i wierci się nerwowo i drapie po głowie i gestykuluje i rozgląda. i mówi, mówi wierszem, czystym wierszem przecież:
w koncu to też nie była moja wina, była nasza
bo ja mowię tobie wszystko i o tym dobrze wiesz
a ty zacząłeś nie wiem czemu,ale mnie olewać, w ogóle
nic mi nie mowisz prawie, masz przede mną
tajemnice, ale mnie bardzo,
ale to bardzo
wkurza
(...)
dobra, ja ci się coś przyznam, ale to komuś powiesz
to cię zabiję
jestem dziewicą
ale nikomu nie mów
i to jest najlepsza puenta.
