﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Czerski: Dziennik</title>
	<atom:link href="http://czerski.art.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://czerski.art.pl</link>
	<description>---</description>
	<lastBuildDate>Sat, 31 Mar 2012 14:25:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1.1</generator>
		<item>
		<title>Po koncercie</title>
		<link>http://czerski.art.pl/2010/03/31/po-koncercie/</link>
		<comments>http://czerski.art.pl/2010/03/31/po-koncercie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 31 Mar 2010 11:59:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Czerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czerski.art.pl/?p=319</guid>
		<description><![CDATA[trwamy w przyjemnym poczuciu dobrze wykonanej chałtury, które to określenie jest wprawdzie oksymoronem, ale za to dotyka sedna sprawy. W ciągu dwóch miesięcy musieliśmy zbudować wykon od zera: z ośmiu książek nominowanych autorów wybrać teksty jednocześnie reprezentatywne, zrozumiałe i na tyle uporządkowane formalnie, żeby można je było osadzić w jakiejś strukturze muzycznej; później dla każdego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>trwamy w przyjemnym poczuciu <em>dobrze wykonanej chałtury</em>, które to określenie jest wprawdzie oksymoronem, ale za to dotyka sedna sprawy. W ciągu dwóch miesięcy musieliśmy zbudować wykon od zera: z ośmiu książek nominowanych autorów wybrać teksty jednocześnie reprezentatywne, zrozumiałe i na tyle uporządkowane formalnie, żeby można je było osadzić w jakiejś strukturze muzycznej; później dla każdego z nich taką strukturę znaleźć (lawirując przy tym między noisem i pop-rockiem i nie ulegając pokusie nadpisywania tekstów muzyką); wreszcie &#8211; w ciągu siedmiu czy ośmiu wieczorno-nocnych prób osiągnąć zgranie dzięki któremu dziewięć intrumentów i pięć głosów mogło wchodzić i znikać w ściśle określonych momentach. Chwała ludziom dobrej roboty &#8211; pomników za nią nie stawiają, ale uczciwe rzemiosło to też sztuka.</p>
<p><object width="480" height="389"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/cp/vjVQa1PpcFNmGBn5fZk-isWBoFZjssb_oecfbNVwwlU="></param><embed src="http://www.youtube.com/cp/vjVQa1PpcFNmGBn5fZk-isWBoFZjssb_oecfbNVwwlU=" type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="389"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss></wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nasiono All Stars</title>
		<link>http://czerski.art.pl/2010/03/26/nasiono-all-stars/</link>
		<comments>http://czerski.art.pl/2010/03/26/nasiono-all-stars/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Mar 2010 22:39:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Czerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czerski.art.pl/?p=310</guid>
		<description><![CDATA[- pod tak kozacką nazwą występujemy jutro w dziewięcioosobowym składzie na gali finałowej festiwalu towarzyszącego wręczeniu nagrody Europejski Poeta Wolności. Osiem tekstów autorów nominowanych, osiem zupełnie różnych kompozycji, instrumenty cięte, dęte, tłuczone i szarpane, o thereminie nie wspominając; etos, patos, bigos &#8211; bezpośrednia transmisja o 19:00 w TVP Gdańsk, retransmisja o 22:40 na TVP Kultura. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- pod tak kozacką nazwą występujemy jutro w dziewięcioosobowym składzie na gali finałowej festiwalu towarzyszącego wręczeniu nagrody <a title="Europejski Poeta Wolności" href="http://www.europejskipoetawolnosci.pl/">Europejski Poeta Wolności</a>. Osiem tekstów autorów nominowanych, osiem zupełnie różnych kompozycji, instrumenty cięte, dęte, tłuczone i szarpane, o <a title="Theremin" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Theremin">thereminie</a> nie wspominając; etos, patos, bigos &#8211; bezpośrednia transmisja o 19:00 w TVP Gdańsk, retransmisja o 22:40 na TVP Kultura.</p>
<p>&#8222;Tamto lato&#8221; to najbardziej zachowawczy utwór &#8211; i tak, w 03:09 gitary fałszują. Miał być <em>work in progress</em>, więc jest.</p>
<p><object width="480" height="270"><param name="allowfullscreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=9963680&#038;server=vimeo.com&#038;show_title=1&#038;show_byline=1&#038;show_portrait=0&#038;color=ffffff&#038;fullscreen=1" /><embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=9963680&#038;server=vimeo.com&#038;show_title=1&#038;show_byline=1&#038;show_portrait=0&#038;color=ffffff&#038;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="480" height="270"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss></wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O szczęściu</title>
		<link>http://czerski.art.pl/2010/02/08/o-szczesciu/</link>
		<comments>http://czerski.art.pl/2010/02/08/o-szczesciu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Feb 2010 17:58:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Czerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czerski.art.pl/?p=305</guid>
		<description><![CDATA[W grudniu &#8211; przed świętami jeszcze &#8211; jechałem z Wrzeszcza tramwajem; nie pamiętam, czy wracałem z trasy, czy może wcale nie, ale na pewno była niedziela i czułem się jakbym spędził noc w pralce. Miałem przy sobie kamerę, Panasonica NV-GS400, ale w torbie z logo JVC &#8211; i na tę kamerę wskazał (dosyć nieśmiało) człowiek, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W grudniu &#8211; przed świętami jeszcze &#8211; jechałem z Wrzeszcza tramwajem; nie pamiętam, czy wracałem z trasy, czy może wcale nie, ale na pewno była niedziela i czułem się jakbym spędził noc w pralce. Miałem przy sobie kamerę, Panasonica NV-GS400, ale w torbie z logo JVC &#8211; i na tę kamerę wskazał (dosyć nieśmiało) człowiek, który podszedł gdzieś na wysokości Manhattanu, pytając:</p>
<p>- Przepraszam pana, to analogowa czy cyfrowa?</p>
<p>- Cyfrowa &#8211; powiedziałem &#8211; Na taśmę, ale cyfrowa.</p>
<p>- To dobra &#8211; stwierdził &#8211; Ja miałem analogową wcześniej, ale same problemy z nią miałem, a to baterie wysiadały, a to taśma się wkręcała, no i obraz jednak jakościowo słaby, no więc sprzedałem, przyoszczędziłem trochę i kupiłem sobie JVC cyfrowe, jot ha ce gie zet wu osiemdziesiąt sześć wersja es iks, bo są też el iksy, ale nie mają stabilizatora obrazu, a ta moja es iks ma wszystko, proszę pana: stabilizator jest, czytnik kart pamięci jest, twardy dysk wbudowany, monitorek taki całkiem spory, że wszystko widać jak się kręci, i zdjęcia można robić też, nawet w trakcie filmowania, chociaż wtedy czasem się obraz zacina, nawet się zastanawiałem czy nie oddać do serwisu, ale podobno to w tym modelu normalne, poza tym rozpoznawanie twarzy, pilot i obiektyw Minolty, z trzy-dzies-to-pię-cio-krot-nym zumem OPTYCZNYM. OPTYCZNYM!</p>
<p>I, stojąc już w drzwiach, położył rękę na sercu, dodając z niekłamanym wzruszeniem:</p>
<p>- Naprawdę, bardzo jestem szczęśliwy. Bardzo.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss></wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>LAPUTITA</title>
		<link>http://czerski.art.pl/2010/01/30/laputita/</link>
		<comments>http://czerski.art.pl/2010/01/30/laputita/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 30 Jan 2010 10:01:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Czerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czerski.art.pl/?p=285</guid>
		<description><![CDATA[Kilka miesięcy temu trafiłem przypadkiem na internetową &#8222;elbląską encyklopedię muzyczną&#8221; &#8211; i z ciekawości (ściślej: w nadziei na dostarczenie pożywki Temu Szydercy WewnątrzTM) przejrzałem kilka haseł, wybieranych wg kluczy &#8222;nasz własny Tercet Egzotyczny&#8221;, &#8222;nastoletni czciciele Szatana&#8221;, &#8222;Kurt Cobain wiecznie żywy&#8221; itp. Rozrywka była prosta i miałka, swój potencjał wyczerpała bardzo szybko &#8211; i byłbym zrezygnował [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kilka miesięcy temu trafiłem przypadkiem na internetową &#8222;<a title="Muzyczny Elbląg" href="http://muzycznyelblag.pl/">elbląską encyklopedię muzyczną</a>&#8221; &#8211; i z ciekawości (ściślej: w nadziei na dostarczenie pożywki Temu Szydercy Wewnątrz<sup>TM</sup>) przejrzałem kilka haseł, wybieranych wg kluczy &#8222;nasz własny Tercet Egzotyczny&#8221;, &#8222;nastoletni czciciele Szatana&#8221;, &#8222;Kurt Cobain wiecznie żywy&#8221; itp. Rozrywka była prosta i miałka, swój potencjał wyczerpała bardzo szybko &#8211; i byłbym zrezygnował z dalszej eksploracji, gdyby nie wpadła mi w oczy intrygująca nazwa &#8222;<a title="Muzyczny Elbląg - Laputita" href="http://muzycznyelblag.pl/?page=articles&#038;cat=3&#038;art=145">Laputita</a>&#8222;. Hasło było wówczas mniej obszerne niż obecnie, ale gdzieś między wierszami i w (usuniętych teraz) komentarzach wyczuwalne były emocje na tyle interesujące, że ściągnąłem udostępniony w mp3 materiał &#8211; i już po pierwszym numerze wiedziałem, że trafiłem na coś ciekawego. Nieskomplikowane, ale zagrane z wykopem i bardzo melodyjne kompozycje; brzmienie zdradzające niedostatki sprzętowe, ale dzięki temu znacznie prawdziwsze od modnych pseudo-garażowych miksów w pocie czoła i grzywki wypracowywanych w sterylnych studiach; teksty miejscami chropawe, ale zdecydowanie unikające banału; przede wszystkim zaś &#8211; ten trudny do określenia, a niezbędny element, który pozwala natychmiast odróżnić rzeczy istotne od szumu tła. To nie był materiał klasy okręgowej &#8211; tylko płyta, która powinna otwierać drzwi do rozgrywek ogólnopolskich. To był zespół, którego nazwę powinienem skądś znać &#8211; a nie znałem.</p>
<p>To wydało mi się szczególnie ciekawe w tej historii wyłaniającej się powoli z drobnych fragmentów &#8211; niespodziewane rozmycie: żadnego zakończenia i żadnego dalszego ciągu. Był jeden zespół, a później kolejny; były narkotyki i poplątane życiorysy; była śmierć i miłość, i szaleństwo; byli ludzie &#8211; setki &#8211; dla których ta muzyka była ważna; było wszystko, co jest fundamentem każdej rokendrolowej legendy &#8211; ale przepadło gdzieś, zgubiło się na jakimś poboczu obok ostrego zakrętu historii. Piętnaście lat później jedynym śladem, jaki pozostał, było kilka zdań w internetowym serwisie i kilkanaście mocno skompresowanych plików mp3.</p>
<p>Słuchałem tej płyty przez kilka dni, wrzuciłem ją na <a title="Last.fm - Laputita" href="http://www.lastfm.pl/music/Laputita">last.fm</a> &#8211; i kiedy odezwał się do mnie mailowo Piotr Biszko zaproponowałem mu od razu rozmowę rejestrowaną przez kamerę. Do spotkania doszło ostatecznie dopiero w lipcu &#8211; nagrany niemal &#8222;z biodra&#8221; materiał trwał kilkadziesiąt minut i stał się podstawą krótkiego dokumentu. Zapraszam &#8211; i polecam muzykę: linki poniżej.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="480" height="270" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowfullscreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=8298749&#038;server=vimeo.com&#038;show_title=1&#038;show_byline=1&#038;show_portrait=0&#038;color=ffffff&#038;fullscreen=1" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="270" src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=8298749&#038;server=vimeo.com&#038;show_title=1&#038;show_byline=1&#038;show_portrait=0&#038;color=ffffff&#038;fullscreen=1" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>Bezpośredni link do filmu: <a title="Vimeo - Laputita" href="http://vimeo.com/8298749">http://vimeo.com/8298749</a></p>
<p>Youtube: <a title="YouTube - Laputita" href="http://www.youtube.com/view_play_list?p=9D27862B1E076A4E">tutaj</a><a title="YouTube - Laputita, cz. 2" href="http://www.youtube.com/watch?v=nASPnOJqtwM"></a></p>
<p>Płyta demo Laputity w archiwum .zip: <a title="Laputita - Demo" href="http://czerski.art.pl/pliki/Laputita__1994__Demo.zip">tutaj</a></p>
<p>Jedyny album Wiaterwii: <a href="http://czerski.art.pl/pliki/Wiaterwii__1988__Demo.zip">tutaj</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss></wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>***</title>
		<link>http://czerski.art.pl/2009/12/27/282/</link>
		<comments>http://czerski.art.pl/2009/12/27/282/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Dec 2009 17:15:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Czerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czerski.art.pl/?p=282</guid>
		<description><![CDATA[„To mięso bardzo łatwo zrobić” &#8211; mówi matka nad schabem z morelami. Fantastyczny gest: jednym lekceważącym skinieniem dłoni nad niedzielnym obiadem pozbawić znaczenia trzy i pół miliarda lat ewolucji.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">„To mięso bardzo łatwo zrobić” &#8211; mówi matka nad schabem z morelami. Fantastyczny gest: jednym lekceważącym skinieniem dłoni nad niedzielnym obiadem pozbawić znaczenia trzy i pół miliarda lat ewolucji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss></wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kiwi c.d., czyli epic faux pas</title>
		<link>http://czerski.art.pl/2009/12/13/kiwi-c-d-czyli-epic-faux-pas/</link>
		<comments>http://czerski.art.pl/2009/12/13/kiwi-c-d-czyli-epic-faux-pas/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Dec 2009 19:46:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Czerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czerski.art.pl/?p=274</guid>
		<description><![CDATA[Sen-mara, ale jego trafna interpretacja nie wymaga uciekania się do subtelnych zabiegów psychoanalitycznych, a jedynie uzupełnienia anegdotą: pierwszy koncert trasy zagraliśmy w sopockiej Spółdzielni Literackiej; po wszystkim, kiedy stałem z Kubą-perkusistą przy barze podeszła do nas dziewczyna, która powiedziała, że jest tu przypadkiem, bo pochodzi z Warszawy, że koncert jej się podobał i że chciałaby, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://czerski.art.pl/2009/12/11/kiwi/">Sen-mara</a>, ale jego trafna interpretacja nie wymaga uciekania się do subtelnych zabiegów psychoanalitycznych, a jedynie uzupełnienia anegdotą: pierwszy koncert trasy zagraliśmy w sopockiej Spółdzielni Literackiej; po wszystkim, kiedy stałem z Kubą-perkusistą przy barze podeszła do nas dziewczyna, która powiedziała, że jest tu przypadkiem, bo pochodzi z Warszawy, że koncert jej się podobał i że chciałaby, żebyśmy podpisali się na płycie. Z zastrzeżeniem, że nie chodzi o same tylko autografy, ale pewną wartość dodatkową. Kuba, jako uzdolniony plastycznie, wykonał więc ozdobny zawijas &#8211; ja po krótkim zastanowieniu umieściłem dedykację: &#8222;na wieczną pamiątkę &#8211; Piotr Czerski&#8221;. Ponieważ dowcip był nieoczywisty, przeprowadziłem błyskawiczną egzegezę: &#8222;Jak w pamiętniczkach&#8221; &#8211; powiedziałem &#8211; &#8222;w pierwszych klasach podstawówki był taki zwyczaj wymieniania się pamiętnikami, w których wklejało się różne kolorowe obrazki, opatrzone napisami <em>na wieczną pamiątkę</em> albo <em>na dowód wielkiej przyjaźni &#8211; Kamil</em>&#8222;.</p>
<p>&#8222;A potem&#8221; &#8211; dodałem po sekundzie, uzupełniając skojarzenie o refleksję z niedalekiej przeszłości &#8211; &#8222;mija dwadzieścia lat, spotyka się takiego Kamila na naszej-klasie albo na ulicy &#8211; i człowiek orientuje się natychmiast, że nie ma o czym choćby dwóch zdań zamienić&#8221;.</p>
<p>I wtedy ta dziewczyna powiedziała: &#8222;W porządku, zrozumiałam aluzję&#8221; &#8211; i poszła.</p>
<p>Dwadzieścia osiem lat ćwiczeń językowych, niewiele mniej &#8211; wytrwałych starań o językową precyzję; wszystko to zwieńczone tak spektakularną klęską: ledwie uchyliłem się nieco, bo przecież nie otworzyłem, a już ktoś poczuł się śmiertelnie obrażony i nieadresowaną przesyłkę odebrał jako policzek wymierzony we własną twarz. Gdybym wierzył w interpretacyjną równoprawność nadawcy i odbiorcy &#8211; mógłbym wzruszyć tylko ramionami, jeśli jednak wierzę w odpowiedzialność nadawcy &#8211; do długiej listy komunikacyjnych porażek mogę jedynie dopisać kolejną. Nadawca, głosi teoria, posiada informację oraz chęć i potrzebę jej przekazania. Co do posiadania informacji &#8211; rzecz jest dyskusyjna; chęci i potrzeby coraz we mnie mniej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss></wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kiwi</title>
		<link>http://czerski.art.pl/2009/12/11/kiwi/</link>
		<comments>http://czerski.art.pl/2009/12/11/kiwi/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Dec 2009 21:58:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Czerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czerski.art.pl/?p=271</guid>
		<description><![CDATA[Śniło mi się, że wracając z trasy koncertowej zatrzymaliśmy się po raz ostatni tuż przed Gdańskiem, na jakimś odległym przedmieściu, przy szeregu piętrowych budynków tego rodzaju, który w schyłkowym PRL-u określany był jeszcze mianem willi. Kiedy paliliśmy papierosy wyszła do nas czterdziestoletnia kobieta (dobrze utrzymana brunetka o ujmująco miłym uśmiechu), która zaprosiła nas do domu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Śniło mi się, że wracając z trasy koncertowej zatrzymaliśmy się po raz ostatni tuż przed Gdańskiem, na jakimś odległym przedmieściu, przy szeregu piętrowych budynków tego rodzaju, który w schyłkowym PRL-u określany był jeszcze mianem willi. Kiedy paliliśmy papierosy wyszła do nas czterdziestoletnia kobieta (dobrze utrzymana brunetka o ujmująco miłym uśmiechu), która zaprosiła nas do domu &#8211; mieszkała razem z przystojnym mężem (w typie amerykańskiego lekarza), dwudziestoletnią, nieco nieśmiałą, ale sympatyczną córką oraz kilkunastoletnim synem, w którym podobna jak u siostry nieśmiałość łączyła się z naturalną, szczerą, żywiołową ciekawością. On zadawał pytania &#8211; ile trzeba się uczyć, żeby grać na gitarze i czy przed koncertem ma się tremę &#8211; a matka z córką podchwytywały je i uzupełniały; odpowiadaliśmy chętnie, a oni słuchali naszych odpowiedzi z tym rzadkim, zachłannym zainteresowaniem, które zdradza prawdziwą przyjemność dowiadywania się o czymś nieznanym wcześniej. Później pani domu poczęstowała nas herbatą i ciastem, przy których kontynuowaliśmy niezobowiązującą, ale niezwykle przyjemną konwersację &#8211; i była to bardzo miła, bardzo niecodzienna sytuacja; tak bardzo, że kiedy chłopcy postanowili ruszyć w dalszą drogę ja zdecydowałem się skorzystać z uprzejmości gospodarzy i zostać jeszcze przez godzinę lub dwie: do Gdańska zostało tylko kilka kilometrów, a pogawędka była naprawdę niezwykle przyjemna i szkoda byłoby ją przerywać tak wcześnie, kiedy w popołudniowym świetle nie mignął jeszcze choćby cień znudzenia sobą i rozmową.</p>
<p>Kiedy zostałem sam gospodyni, kierowana najoczywistszą troską o moje samopoczucie, zaproponowała drinka &#8211; był orzeźwiający, zielony jak kiwi i podobnie jak kiwi nieco kwaśny, z dużą ilością kostek lodu. Jedną z nich chyba nieopatrznie nagryzłem &#8211; bo nagle zorientowałem się, że mam w ustach powyłamywane zęby trzonowe, wszystkie. Nie bolało, ale pomyślałem, że warto byłoby pójść do dentysty &#8211; podziękowałem więc grzecznie nagle zobojętniałym gospodarzom i wstałem, żeby się ubrać. Wtedy poczułem, że słabnę: gwałtownie pociemniało mi w oczach, upadłem na kolana i chciałem krzyknąć, żeby wezwali pogotowie &#8211; ale moje ciało zwiotczało nagle i nie mogłem ani oddychać, ani nawet otworzyć ust. Leżałem więc na podłodze bezwładnie, dusząc się powoli, jak ryba wyrzucona z wody &#8211; a zanim obraz zgasł ostatecznie zdążyłem jeszcze zauważyć, że spoglądają na mnie uważnie i bez żadnych emocji &#8211; poza chłodnym, naukowym, starannie wypreparowanym zainteresowaniem. Powietrze, o trzeciej nad ranem ciężkie od sypialnianego zaduchu, dawno już nie smakowało tak dobrze i świeżo.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss></wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wielka Rewolucja Kulturalna</title>
		<link>http://czerski.art.pl/2009/10/24/wielka-rewolucja-kulturalna/</link>
		<comments>http://czerski.art.pl/2009/10/24/wielka-rewolucja-kulturalna/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Oct 2009 20:02:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Czerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czerski.art.pl/?p=265</guid>
		<description><![CDATA[Spora część twórców kultury (zarówno artystów, jak i organizatorów) żyje w warunkach prekariatu, bez ubezpieczenia społecznego czy jakiejkolwiek perspektywy na emeryturę. Nie oznacza to koniecznie egzystencji w nędzy, wiąże się jednak z brakiem stabilności życiowej i niepewnością, co stanie się za rok lub dwa. Sytuacja ta dotyczy szczególnie tych dziedzin, w których twórcy kultury nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Spora część twórców kultury (zarówno artystów, jak i organizatorów) żyje w warunkach prekariatu, bez ubezpieczenia społecznego czy jakiejkolwiek perspektywy na emeryturę. Nie oznacza to koniecznie egzystencji w nędzy, wiąże się jednak z brakiem stabilności życiowej i niepewnością, co stanie się za rok lub dwa. Sytuacja ta dotyczy szczególnie tych dziedzin, w których twórcy kultury nie są zatrudniani na etaty (sztuki wizualne, literatura), a w zasadzie jedynym źródłem istotnych dochodów (czyli takich, które pozwalają na samodzielne wykupienie ubezpieczenia medycznego lub odkładanie pieniędzy w funduszu emerytalnym) jest dla nich sprzedaż owoców swojej pracy na wolnym rynku; ci twórcy, którzy nie mogą lub nie chcą tego robić, skazani są na życie w stanie ciągłego ryzyka. (&#8230;) Jedynym sensownym rozwiązaniem jest wprowadzenie <strong>bezwarunkowego, gwarantowanego wynagrodzenia dla wszystkich producentów kultury</strong>, co byłoby rozpoznaniem ich roli w tworzeniu zasobów, a nie socjalną jałmużną. W dłuższej perspektywie czasu powinno to prowadzić do uregulowania kwestii <strong>prawnej gwarancji powszechnego wynagrodzenia dla wszystkich członków społeczeństwa, opartego na redystrybucji dochodów z góry na dół drabiny dochodów</strong>.</p>
<p>&#8211; <a title="Rewolucja Kulturalna" href="http://www.rewolucjakulturalna.pl/">http://www.rewolucjakulturalna.pl/</a></p></blockquote>
<p>ROFLMAO.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss></wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O akcencie</title>
		<link>http://czerski.art.pl/2009/10/20/o-akcencie/</link>
		<comments>http://czerski.art.pl/2009/10/20/o-akcencie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Oct 2009 23:14:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Czerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czerski.art.pl/?p=253</guid>
		<description><![CDATA[W autobusie na lotnisku w Barcelonie staliśmy obok dwóch hiszpańskich biznesmenów, którym towarzyszyła mniej więcej trzydziestoletnia Polka; z wyraźnie słyszalnego kontekstu wynikało, że panowie są przedstawicielami spółki-matki, a do Warszawy lecą wizytować spółkę-córkę. Polka, ubrana w klasyczny kostiumik biznesowy (przez pewną warstwę społeczną uznawany za strój niezwykle elegancki), moderowała niezbyt żwawą rozmowę &#8211; angielszczyzną tyleż [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W autobusie na lotnisku w Barcelonie staliśmy obok dwóch hiszpańskich biznesmenów, którym towarzyszyła mniej więcej trzydziestoletnia Polka; z wyraźnie słyszalnego kontekstu wynikało, że panowie są przedstawicielami spółki-matki, a do Warszawy lecą wizytować spółkę-córkę. Polka, ubrana w klasyczny kostiumik biznesowy (przez pewną warstwę społeczną uznawany za strój niezwykle elegancki), moderowała niezbyt żwawą rozmowę &#8211; angielszczyzną tyleż płynną, co niewyszukaną i zdradzającą wpływy lektorów z Rawy Mazowieckiej albo Koszalina &#8211; wtrącając od czasu do czasu liczby czy informacje na temat struktury sprzedaży. Po kilku minutach w trzydziestostopniowym upale owa niezbyt żwawa konwersacja zamarła zupełnie &#8211; i wówczas nasza rodaczka powiedziała jedno z tych zdań, które sprawiają, że czas wydaje się nagle zastygać, nieznośne echo w czaszce dudni bowiem bez końca. Kwestia brzmiała (!) jak następuje:</p>
<blockquote><p>AJ HOŁP JU DONT HEW ANY DIFIKALTIS WIF ANDERSTENDING MAJ EKSĘT, KOZ SAM OF AUR KASTOMERS KOMPLEJNC IDZ MOR BRITISZ DAN POLISZ.</p></blockquote>
<p>_____</p>
<p><span style="text-decoration: line-through;">Jutro</span> Dzisiaj (20.10) o godzinie 21:30 w (internetowym) Radiu SAR rozpocznie się <a title="Radio SAR" href="http://www.sar.pg.gda.pl/index1.php?mod=news&#038;view=news&#038;id=883">dyskusja</a> na temat tzw. piractwa internetowego i wszystkich zagadnień z nim związanych (tj. praw autorskich, perspektyw wynikających z rozwoju technologicznego etc.), w której będę brał udział &#8211; zapraszam.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss></wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Notatki z urlopu</title>
		<link>http://czerski.art.pl/2009/10/03/notatki-z-urlopu/</link>
		<comments>http://czerski.art.pl/2009/10/03/notatki-z-urlopu/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Oct 2009 17:16:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Czerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czerski.art.pl/?p=240</guid>
		<description><![CDATA[1. Owszem: jako inzynier potrafie wytlumaczyc &#8211; ba: nawet rozumiem &#8211; czym jest sila nosna, umialbym takze bez wiekszego wysilku rozrysowac sily dzialajace na skrzydlo i objasnic, gdzie jest strefa nad-, a gdzie podcisnienia; nie zmienia to faktu, ze wobec startujacego samolotu czuje sie jednak nieco bezradny. Umiec wytlumaczyc bowiem, a wierzyc &#8211; to dwie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="_mcePaste" style="overflow: hidden; position: absolute; left: -10000px; top: 0px; width: 1px; height: 1px;">1. Owszem: jako inzynier potrafie wytlumaczyc &#8211; ba: nawet rozumiem &#8211; czym jest sila nosna, umialbym takze bez wiekszego wysilku rozrysowac sily dzialajace na skrzydlo i objasnic, gdzie jest strefa nad-, a gdzie podcisnienia; nie zmienia to faktu, ze wobec startujacego samolotu czuje sie jednak nieco bezradny. Umiec wytlumaczyc bowiem, a wierzyc &#8211; to dwie rozne rzeczy; trzydziesci szesc ton unoszacych sie w powietrzu jest zas dla wiary w fizyke powaznym sprawdzianem.</div>
<div id="_mcePaste" style="overflow: hidden; position: absolute; left: -10000px; top: 0px; width: 1px; height: 1px;">2. Zapytany umialbym takze przez co najmniej kwadrans barwnie opowiadac o postepach globalizacji &#8211; a jednak zasypiajac we wtorek w Barcelonie odczulem przelotny, zabobonny lek na mysl, ze w niedziele budzilem sie w Suwalkach. Dwa i pol tysiaca kilometrow to jednak zbyt wiele jak na potomka wielkopolskich chlopow i cor ziemi kaszubskiej. Sam siebie podejrzewam, ze podswiadomie i w glebi duszy kilometry przeliczam na wiorsty.</div>
<div id="_mcePaste" style="overflow: hidden; position: absolute; left: -10000px; top: 0px; width: 1px; height: 1px;">3. Chudziutki Polaczyszka, ktory pomaga nam znalezc przesiadkowa stacje metra, ma trzydziesci trzy lata, z czego szesc spedzil na emigracji, a rok &#8211; w Barcelonie. Oprocz trzydziestu trzech lat ma takze zaawansowana prochnice, oddech swiadczacy o regularnym nasaczaniu i ugruntowane poglady na temat katalonskich perspektyw: &#8222;Tu jest do dupy&#8221; &#8211; mowi &#8211; &#8222;Kryzys i ciezko o prace, a przede wszystkim za duzo Czarnuchow po dwa euro za godzine&#8221;. Macham mu na pozegnanie dlugo i serdecznie: jest mi chyba glupio, ze przez caly czas dyskretnie sprawdzalem, czy portfel mam na swoim miejscu.</div>
<div id="_mcePaste" style="overflow: hidden; position: absolute; left: -10000px; top: 0px; width: 1px; height: 1px;">4. Po powrocie z Suwalk, a przed wylotem dowiedzialem sie, ze tegorocznym laureatem Nagrody Fundacji im. Koscielskich zostal Tadeusz Dabrowski (za nowa ksiazke, zatytulowana &#8222;Czarny kwadrat&#8221;). Bardzo mnie ta wiadomosc ucieszyla: nie tylko ze wzgledow towarzyskich, ale i z uwagi na olbrzymi szacunek, jaki mam dla poezji Tadeusza i konsekwencji, z jaka podaza obrana droga. Mam nadzieje &#8211; i glebokie przekonanie &#8211; ze podobnie radosnych okazji bedzie jeszcze wiele.</div>
<p>1. Owszem: jako inzynier potrafie wytlumaczyc &#8211; ba: nawet rozumiem &#8211; czym jest sila nosna, umialbym takze bez wiekszego wysilku rozrysowac wszystkie sily dzialajace na skrzydlo i objasnic, gdzie jest strefa nad-, a gdzie podcisnienia; nie zmienia to faktu, ze wobec startujacego samolotu czuje sie jednak nieco bezradny. Umiec wytlumaczyc bowiem, a wierzyc &#8211; to dwie rozne rzeczy; trzydziesci szesc ton unoszacych sie w powietrzu jest zas dla wiary w fizyke powaznym sprawdzianem.</p>
<p>2. Zapytany umialbym takze przez co najmniej kwadrans barwnie opowiadac o postepach globalizacji &#8211; a jednak zasypiajac we wtorek w Barcelonie odczulem przelotny, zabobonny lek na mysl, ze w niedziele budzilem sie w Suwalkach. Dwa i pol tysiaca kilometrow to jednak zbyt wiele dla potomka wielkopolskich chlopow i cor ziemi kaszubskiej. Sam siebie podejrzewam, ze podswiadomie i w glebi duszy kilometry przeliczam na wiorsty.</p>
<p>3. Chudziutki Polaczyszka, ktory pomaga nam znalezc przesiadkowa stacje metra, ma trzydziesci trzy lata, z czego szesc spedzil na emigracji, a rok &#8211; w Barcelonie. Oprocz trzydziestu trzech lat ma takze zaawansowana prochnice, oddech swiadczacy o regularnym nasaczaniu i ugruntowane poglady na temat katalonskich perspektyw: &#8222;Tu jest do dupy&#8221; &#8211; mowi &#8211; &#8222;Kryzys i ciezko o prace, a przede wszystkim za duzo Czarnuchow po dwa euro za godzine&#8221;. Macham mu na pozegnanie dlugo i serdecznie: jest mi chyba glupio, ze przez caly czas dyskretnie sprawdzalem, czy portfel mam na swoim miejscu.</p>
<p>4. Po powrocie z Suwalk, a przed wylotem, dowiedzialem sie, ze tegorocznym laureatem Nagrody Fundacji im. Koscielskich <a title="Koscielscy dla Dabrowskiego" href="http://wyborcza.pl/1,75475,7083707,Koscielscy_dla_Dabrowskiego.html">zostal Tadeusz Dabrowski</a> (za nowa ksiazke, zatytulowana <a title="Czarny kwadrat" href="http://merlin.pl/Czarny-kwadrat_Tadeusz-Dabrowski/browse/product/1,667400.html">&#8222;Czarny kwadrat&#8221;</a>). Bardzo mnie ta wiadomosc ucieszyla: nie tylko ze wzgledow towarzyskich, ale i z uwagi na olbrzymi szacunek, jaki mam dla poezji Tadeusza i konsekwencji, z jaka podaza obrana droga. Mam nadzieje &#8211; i glebokie przekonanie &#8211; ze podobnie radosnych okazji bedzie jeszcze wiele.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss></wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

