Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/czerski/czerski.art.pl/wp-config.php:1) in /home/czerski/czerski.art.pl/wp-includes/feed-rss2.php on line 8
Czerski: Dziennik http://czerski.art.pl --- Mon, 09 Jul 2012 11:30:26 +0000 en hourly 1 http://wordpress.org/?v=3.3.2 *** http://czerski.art.pl/2012/05/25/389/ http://czerski.art.pl/2012/05/25/389/#comments Fri, 25 May 2012 16:55:56 +0000 Piotr Czerski http://czerski.art.pl/?p=389 Blog oczywiście zakończony. Ponieważ jednak od dwóch lat wisi ten sam wpis — niech przez następne dwa powisi podsumowanie tych poprzednich.

Formacja Nasiono All Stars rozwiązała się planowo zaraz po koncercie, ale wystawiła sobie pomnik trwalszy dzięki albumowi, będącemu zapisem koncertu zmiksowanym przez Karola Schwarza.

Nasiono All Stars - Europejski Poeta Wolności 2010

Album można chyba gdzieś kupić — ale ktoś, kto najwyraźniej nieprzesadnie szanuje prawa autorskie, umieścił rip płyty na Rapidshare.

Od dwóch lat publikuję bardzo nieregularnie felietony na stronach Wirtualnej Polski. Początkowo pisałem bardzo serio i o polityce, teraz będę pisał albo o internecie, albo o życiu, albo wcale.

Do wydanego przez trójmiejską Krytykę Polityczną przewodnika po Trójmieście napisałem zbiór notatek na temat Trójmiasta i jego tożsamości.

Иностранная литература”, rosyjskie pismo poświęcone literaturze zagranicznej, wydało numer polski, a w nim — obszerne tłumaczenie książki „Ojciec odchodzi”, którą Korporacja Ha!art uwolniła (powtórnie), udostępniając także w formatach przeznaczonych dla czytników.

Kolektyw Nasiono Records działa prężnie i z rosnącym rozmachem. Wydaliśmy kilka nowych płyt, uruchomiliśmy sklep na Allegro, mamy wesołe zdjęcia w tle na Facebooku. Nagraliśmy także m.in. klip do pięknej piosenki „Czarnobrązowy jest orzech laskowy”, która — jak się okazało — w pewnym sensie była hymnem Hitlerjugend.

Pod koniec kwietnia ukazała się natomiast dos-ko-na-ła płyta „Nasiono Swap Singers”, którą po prostu trzeba kupić.

Nasiono Swap Singers

Towary Zastępcze też zrobiły to i owo,  o czym można przeczytać więcej na naszym profilu.

W lutym ukazał się tekst „My, dzieci sieci”, o którym więcej tutaj.

__________

UPDATE

Future of Copyright

W maju rozstrzygnięty został konkurs „Future of Copyright”, w którego jury zasiadałem razem z  prof. Michaelem Geistem i Jarosławem Lipszycem. Główna nagroda przypadła Aymericowi Mansoux, autorowi tekstu „Morphology of copyright tale”; honorowe wyróżnienie otrzymał Togi, autor tekstu „Give”. Antologia zawierająca wybór zgłoszonych prac dostępna jest w formatach PDF, MOBI i EPUB na stronach Fundacji Nowoczesna Polska.

__________

Ciąg dalszy nastąpi.

]]>
0
Po koncercie http://czerski.art.pl/2010/03/31/po-koncercie/ http://czerski.art.pl/2010/03/31/po-koncercie/#comments Wed, 31 Mar 2010 11:59:18 +0000 Piotr Czerski http://czerski.art.pl/?p=319 trwamy w przyjemnym poczuciu dobrze wykonanej chałtury, które to określenie jest wprawdzie oksymoronem, ale za to dotyka sedna sprawy. W ciągu dwóch miesięcy musieliśmy zbudować wykon od zera: z ośmiu książek nominowanych autorów wybrać teksty jednocześnie reprezentatywne, zrozumiałe i na tyle uporządkowane formalnie, żeby można je było osadzić w jakiejś strukturze muzycznej; później dla każdego z nich taką strukturę znaleźć (lawirując przy tym między noisem i pop-rockiem i nie ulegając pokusie nadpisywania tekstów muzyką); wreszcie – w ciągu siedmiu czy ośmiu wieczorno-nocnych prób osiągnąć zgranie dzięki któremu dziewięć intrumentów i pięć głosów mogło wchodzić i znikać w ściśle określonych momentach. Chwała ludziom dobrej roboty – pomników za nią nie stawiają, ale uczciwe rzemiosło to też sztuka.

]]>
0
Nasiono All Stars http://czerski.art.pl/2010/03/26/nasiono-all-stars/ http://czerski.art.pl/2010/03/26/nasiono-all-stars/#comments Thu, 25 Mar 2010 22:39:23 +0000 Piotr Czerski http://czerski.art.pl/?p=310 - pod tak kozacką nazwą występujemy jutro w dziewięcioosobowym składzie na gali finałowej festiwalu towarzyszącego wręczeniu nagrody Europejski Poeta Wolności. Osiem tekstów autorów nominowanych, osiem zupełnie różnych kompozycji, instrumenty cięte, dęte, tłuczone i szarpane, o thereminie nie wspominając; etos, patos, bigos – bezpośrednia transmisja o 19:00 w TVP Gdańsk, retransmisja o 22:40 na TVP Kultura.

„Tamto lato” to najbardziej zachowawczy utwór – i tak, w 03:09 gitary fałszują. Miał być work in progress, więc jest.

]]>
1
O szczęściu http://czerski.art.pl/2010/02/08/o-szczesciu/ http://czerski.art.pl/2010/02/08/o-szczesciu/#comments Mon, 08 Feb 2010 17:58:42 +0000 Piotr Czerski http://czerski.art.pl/?p=305 W grudniu – przed świętami jeszcze – jechałem z Wrzeszcza tramwajem; nie pamiętam, czy wracałem z trasy, czy może wcale nie, ale na pewno była niedziela i czułem się jakbym spędził noc w pralce. Miałem przy sobie kamerę, Panasonica NV-GS400, ale w torbie z logo JVC – i na tę kamerę wskazał (dosyć nieśmiało) człowiek, który podszedł gdzieś na wysokości Manhattanu, pytając:

- Przepraszam pana, to analogowa czy cyfrowa?

- Cyfrowa – powiedziałem – Na taśmę, ale cyfrowa.

- To dobra – stwierdził – Ja miałem analogową wcześniej, ale same problemy z nią miałem, a to baterie wysiadały, a to taśma się wkręcała, no i obraz jednak jakościowo słaby, no więc sprzedałem, przyoszczędziłem trochę i kupiłem sobie JVC cyfrowe, jot ha ce gie zet wu osiemdziesiąt sześć wersja es iks, bo są też el iksy, ale nie mają stabilizatora obrazu, a ta moja es iks ma wszystko, proszę pana: stabilizator jest, czytnik kart pamięci jest, twardy dysk wbudowany, monitorek taki całkiem spory, że wszystko widać jak się kręci, i zdjęcia można robić też, nawet w trakcie filmowania, chociaż wtedy czasem się obraz zacina, nawet się zastanawiałem czy nie oddać do serwisu, ale podobno to w tym modelu normalne, poza tym rozpoznawanie twarzy, pilot i obiektyw Minolty, z trzy-dzies-to-pię-cio-krot-nym zumem OPTYCZNYM. OPTYCZNYM!

I, stojąc już w drzwiach, położył rękę na sercu, dodając z niekłamanym wzruszeniem:

- Naprawdę, bardzo jestem szczęśliwy. Bardzo.

]]>
1
LAPUTITA http://czerski.art.pl/2010/01/30/laputita/ http://czerski.art.pl/2010/01/30/laputita/#comments Sat, 30 Jan 2010 10:01:54 +0000 Piotr Czerski http://czerski.art.pl/?p=285 Kilka miesięcy temu trafiłem przypadkiem na internetową „elbląską encyklopedię muzyczną” – i z ciekawości (ściślej: w nadziei na dostarczenie pożywki Temu Szydercy WewnątrzTM) przejrzałem kilka haseł, wybieranych wg kluczy „nasz własny Tercet Egzotyczny”, „nastoletni czciciele Szatana”, „Kurt Cobain wiecznie żywy” itp. Rozrywka była prosta i miałka, swój potencjał wyczerpała bardzo szybko – i byłbym zrezygnował z dalszej eksploracji, gdyby nie wpadła mi w oczy intrygująca nazwa „Laputita„. Hasło było wówczas mniej obszerne niż obecnie, ale gdzieś między wierszami i w (usuniętych teraz) komentarzach wyczuwalne były emocje na tyle interesujące, że ściągnąłem udostępniony w mp3 materiał – i już po pierwszym numerze wiedziałem, że trafiłem na coś ciekawego. Nieskomplikowane, ale zagrane z wykopem i bardzo melodyjne kompozycje; brzmienie zdradzające niedostatki sprzętowe, ale dzięki temu znacznie prawdziwsze od modnych pseudo-garażowych miksów w pocie czoła i grzywki wypracowywanych w sterylnych studiach; teksty miejscami chropawe, ale zdecydowanie unikające banału; przede wszystkim zaś – ten trudny do określenia, a niezbędny element, który pozwala natychmiast odróżnić rzeczy istotne od szumu tła. To nie był materiał klasy okręgowej – tylko płyta, która powinna otwierać drzwi do rozgrywek ogólnopolskich. To był zespół, którego nazwę powinienem skądś znać – a nie znałem.

To wydało mi się szczególnie ciekawe w tej historii wyłaniającej się powoli z drobnych fragmentów – niespodziewane rozmycie: żadnego zakończenia i żadnego dalszego ciągu. Był jeden zespół, a później kolejny; były narkotyki i poplątane życiorysy; była śmierć i miłość, i szaleństwo; byli ludzie – setki – dla których ta muzyka była ważna; było wszystko, co jest fundamentem każdej rokendrolowej legendy – ale przepadło gdzieś, zgubiło się na jakimś poboczu obok ostrego zakrętu historii. Piętnaście lat później jedynym śladem, jaki pozostał, było kilka zdań w internetowym serwisie i kilkanaście mocno skompresowanych plików mp3.

Słuchałem tej płyty przez kilka dni, wrzuciłem ją na last.fm – i kiedy odezwał się do mnie mailowo Piotr Biszko zaproponowałem mu od razu rozmowę rejestrowaną przez kamerę. Do spotkania doszło ostatecznie dopiero w lipcu – nagrany niemal „z biodra” materiał trwał kilkadziesiąt minut i stał się podstawą krótkiego dokumentu. Zapraszam – i polecam muzykę: linki poniżej.

Bezpośredni link do filmu: http://vimeo.com/8298749

Youtube: tutaj

Płyta demo Laputity w archiwum .zip: tutaj

Jedyny album Wiaterwii: tutaj

]]>
1
*** http://czerski.art.pl/2009/12/27/282/ http://czerski.art.pl/2009/12/27/282/#comments Sun, 27 Dec 2009 17:15:31 +0000 Piotr Czerski http://czerski.art.pl/?p=282

„To mięso bardzo łatwo zrobić” – mówi matka nad schabem z morelami. Fantastyczny gest: jednym lekceważącym skinieniem dłoni nad niedzielnym obiadem pozbawić znaczenia trzy i pół miliarda lat ewolucji.

]]>
0
Kiwi c.d., czyli epic faux pas http://czerski.art.pl/2009/12/13/kiwi-c-d-czyli-epic-faux-pas/ http://czerski.art.pl/2009/12/13/kiwi-c-d-czyli-epic-faux-pas/#comments Sun, 13 Dec 2009 19:46:35 +0000 Piotr Czerski http://czerski.art.pl/?p=274 Sen-mara, ale jego trafna interpretacja nie wymaga uciekania się do subtelnych zabiegów psychoanalitycznych, a jedynie uzupełnienia anegdotą: pierwszy koncert trasy zagraliśmy w sopockiej Spółdzielni Literackiej; po wszystkim, kiedy stałem z Kubą-perkusistą przy barze podeszła do nas dziewczyna, która powiedziała, że jest tu przypadkiem, bo pochodzi z Warszawy, że koncert jej się podobał i że chciałaby, żebyśmy podpisali się na płycie. Z zastrzeżeniem, że nie chodzi o same tylko autografy, ale pewną wartość dodatkową. Kuba, jako uzdolniony plastycznie, wykonał więc ozdobny zawijas – ja po krótkim zastanowieniu umieściłem dedykację: „na wieczną pamiątkę – Piotr Czerski”. Ponieważ dowcip był nieoczywisty, przeprowadziłem błyskawiczną egzegezę: „Jak w pamiętniczkach” – powiedziałem – „w pierwszych klasach podstawówki był taki zwyczaj wymieniania się pamiętnikami, w których wklejało się różne kolorowe obrazki, opatrzone napisami na wieczną pamiątkę albo na dowód wielkiej przyjaźni – Kamil„.

„A potem” – dodałem po sekundzie, uzupełniając skojarzenie o refleksję z niedalekiej przeszłości – „mija dwadzieścia lat, spotyka się takiego Kamila na naszej-klasie albo na ulicy – i człowiek orientuje się natychmiast, że nie ma o czym choćby dwóch zdań zamienić”.

I wtedy ta dziewczyna powiedziała: „W porządku, zrozumiałam aluzję” – i poszła.

Dwadzieścia osiem lat ćwiczeń językowych, niewiele mniej – wytrwałych starań o językową precyzję; wszystko to zwieńczone tak spektakularną klęską: ledwie uchyliłem się nieco, bo przecież nie otworzyłem, a już ktoś poczuł się śmiertelnie obrażony i nieadresowaną przesyłkę odebrał jako policzek wymierzony we własną twarz. Gdybym wierzył w interpretacyjną równoprawność nadawcy i odbiorcy – mógłbym wzruszyć tylko ramionami, jeśli jednak wierzę w odpowiedzialność nadawcy – do długiej listy komunikacyjnych porażek mogę jedynie dopisać kolejną. Nadawca, głosi teoria, posiada informację oraz chęć i potrzebę jej przekazania. Co do posiadania informacji – rzecz jest dyskusyjna; chęci i potrzeby coraz we mnie mniej.

]]>
0
Kiwi http://czerski.art.pl/2009/12/11/kiwi/ http://czerski.art.pl/2009/12/11/kiwi/#comments Fri, 11 Dec 2009 21:58:09 +0000 Piotr Czerski http://czerski.art.pl/?p=271 Śniło mi się, że wracając z trasy koncertowej zatrzymaliśmy się po raz ostatni tuż przed Gdańskiem, na jakimś odległym przedmieściu, przy szeregu piętrowych budynków tego rodzaju, który w schyłkowym PRL-u określany był jeszcze mianem willi. Kiedy paliliśmy papierosy wyszła do nas czterdziestoletnia kobieta (dobrze utrzymana brunetka o ujmująco miłym uśmiechu), która zaprosiła nas do domu – mieszkała razem z przystojnym mężem (w typie amerykańskiego lekarza), dwudziestoletnią, nieco nieśmiałą, ale sympatyczną córką oraz kilkunastoletnim synem, w którym podobna jak u siostry nieśmiałość łączyła się z naturalną, szczerą, żywiołową ciekawością. On zadawał pytania – ile trzeba się uczyć, żeby grać na gitarze i czy przed koncertem ma się tremę – a matka z córką podchwytywały je i uzupełniały; odpowiadaliśmy chętnie, a oni słuchali naszych odpowiedzi z tym rzadkim, zachłannym zainteresowaniem, które zdradza prawdziwą przyjemność dowiadywania się o czymś nieznanym wcześniej. Później pani domu poczęstowała nas herbatą i ciastem, przy których kontynuowaliśmy niezobowiązującą, ale niezwykle przyjemną konwersację – i była to bardzo miła, bardzo niecodzienna sytuacja; tak bardzo, że kiedy chłopcy postanowili ruszyć w dalszą drogę ja zdecydowałem się skorzystać z uprzejmości gospodarzy i zostać jeszcze przez godzinę lub dwie: do Gdańska zostało tylko kilka kilometrów, a pogawędka była naprawdę niezwykle przyjemna i szkoda byłoby ją przerywać tak wcześnie, kiedy w popołudniowym świetle nie mignął jeszcze choćby cień znudzenia sobą i rozmową.

Kiedy zostałem sam gospodyni, kierowana najoczywistszą troską o moje samopoczucie, zaproponowała drinka – był orzeźwiający, zielony jak kiwi i podobnie jak kiwi nieco kwaśny, z dużą ilością kostek lodu. Jedną z nich chyba nieopatrznie nagryzłem – bo nagle zorientowałem się, że mam w ustach powyłamywane zęby trzonowe, wszystkie. Nie bolało, ale pomyślałem, że warto byłoby pójść do dentysty – podziękowałem więc grzecznie nagle zobojętniałym gospodarzom i wstałem, żeby się ubrać. Wtedy poczułem, że słabnę: gwałtownie pociemniało mi w oczach, upadłem na kolana i chciałem krzyknąć, żeby wezwali pogotowie – ale moje ciało zwiotczało nagle i nie mogłem ani oddychać, ani nawet otworzyć ust. Leżałem więc na podłodze bezwładnie, dusząc się powoli, jak ryba wyrzucona z wody – a zanim obraz zgasł ostatecznie zdążyłem jeszcze zauważyć, że spoglądają na mnie uważnie i bez żadnych emocji – poza chłodnym, naukowym, starannie wypreparowanym zainteresowaniem. Powietrze, o trzeciej nad ranem ciężkie od sypialnianego zaduchu, dawno już nie smakowało tak dobrze i świeżo.

]]>
1
Wielka Rewolucja Kulturalna http://czerski.art.pl/2009/10/24/wielka-rewolucja-kulturalna/ http://czerski.art.pl/2009/10/24/wielka-rewolucja-kulturalna/#comments Sat, 24 Oct 2009 20:02:20 +0000 Piotr Czerski http://czerski.art.pl/?p=265

Spora część twórców kultury (zarówno artystów, jak i organizatorów) żyje w warunkach prekariatu, bez ubezpieczenia społecznego czy jakiejkolwiek perspektywy na emeryturę. Nie oznacza to koniecznie egzystencji w nędzy, wiąże się jednak z brakiem stabilności życiowej i niepewnością, co stanie się za rok lub dwa. Sytuacja ta dotyczy szczególnie tych dziedzin, w których twórcy kultury nie są zatrudniani na etaty (sztuki wizualne, literatura), a w zasadzie jedynym źródłem istotnych dochodów (czyli takich, które pozwalają na samodzielne wykupienie ubezpieczenia medycznego lub odkładanie pieniędzy w funduszu emerytalnym) jest dla nich sprzedaż owoców swojej pracy na wolnym rynku; ci twórcy, którzy nie mogą lub nie chcą tego robić, skazani są na życie w stanie ciągłego ryzyka. (…) Jedynym sensownym rozwiązaniem jest wprowadzenie bezwarunkowego, gwarantowanego wynagrodzenia dla wszystkich producentów kultury, co byłoby rozpoznaniem ich roli w tworzeniu zasobów, a nie socjalną jałmużną. W dłuższej perspektywie czasu powinno to prowadzić do uregulowania kwestii prawnej gwarancji powszechnego wynagrodzenia dla wszystkich członków społeczeństwa, opartego na redystrybucji dochodów z góry na dół drabiny dochodów.

http://www.rewolucjakulturalna.pl/

ROFLMAO.

]]>
0
O akcencie http://czerski.art.pl/2009/10/20/o-akcencie/ http://czerski.art.pl/2009/10/20/o-akcencie/#comments Mon, 19 Oct 2009 23:14:11 +0000 Piotr Czerski http://czerski.art.pl/?p=253 W autobusie na lotnisku w Barcelonie staliśmy obok dwóch hiszpańskich biznesmenów, którym towarzyszyła mniej więcej trzydziestoletnia Polka; z wyraźnie słyszalnego kontekstu wynikało, że panowie są przedstawicielami spółki-matki, a do Warszawy lecą wizytować spółkę-córkę. Polka, ubrana w klasyczny kostiumik biznesowy (przez pewną warstwę społeczną uznawany za strój niezwykle elegancki), moderowała niezbyt żwawą rozmowę – angielszczyzną tyleż płynną, co niewyszukaną i zdradzającą wpływy lektorów z Rawy Mazowieckiej albo Koszalina – wtrącając od czasu do czasu liczby czy informacje na temat struktury sprzedaży. Po kilku minutach w trzydziestostopniowym upale owa niezbyt żwawa konwersacja zamarła zupełnie – i wówczas nasza rodaczka powiedziała jedno z tych zdań, które sprawiają, że czas wydaje się nagle zastygać, nieznośne echo w czaszce dudni bowiem bez końca. Kwestia brzmiała (!) jak następuje:

AJ HOŁP JU DONT HEW ANY DIFIKALTIS WIF ANDERSTENDING MAJ EKSĘT, KOZ SAM OF AUR KASTOMERS KOMPLEJNC IDZ MOR BRITISZ DAN POLISZ.

_____

Jutro Dzisiaj (20.10) o godzinie 21:30 w (internetowym) Radiu SAR rozpocznie się dyskusja na temat tzw. piractwa internetowego i wszystkich zagadnień z nim związanych (tj. praw autorskich, perspektyw wynikających z rozwoju technologicznego etc.), w której będę brał udział – zapraszam.

]]>
0